Biblioteka Uniwersytecka
listopad 27, 2009
Kogoś tutaj chyba pojebało z tym sprawdzaniem plecaków, obowiązkiem zdejmowania kurtek nawet jak się chce jedną książkę oddać i ogólnie z tą ich jebaną megalomanią.
Na krzyżyk nad drzwiami pewnej szkoły cz.2
listopad 17, 2009
Sprostowanie do poprzedniego wpisu.
Artykuł w Rzeczpospolitej: Klasy bez krzyży czy krzyż w godle?
“Stowarzyszenie Unum Principium, które m.in. zorganizowało akcję protestacyjną przeciw koncertowi Madonny w święto Wniebowzięcia Najświętszej Marii Panny, rozpoczyna kolejną. W tym tygodniu prześle do prezydenta, premiera i szefów klubów parlamentarnych wniosek o przygotowanie zmian w ustawie o godle, barwach i hymnie Rzeczpospolitej Polskiej – pisze w Rzeczpospolitej Wojciech Wybranowski. Jak podaje, pierwsza napisała o tym Gazeta.pl.
- Chodzi nam o przywrócenie w obrębie godła państwowego łacińskiego krzyża usytuowanego na szczycie korony wieńczącej głowę Orła Białego – mówi ,,Rz” Krzysztof Zagozda, rzecznik stowarzyszenia. Krzyż z godła zniknął w 1927 r. – Jeśli nie będzie pozytywnej reakcji, powołamy komitet obywatelski, by zebrać wymaganą liczbę podpisów z poparciem – zapowiada.”
Ja pierdolę, ręce opadają… Czy ludzie nie mają co robić i o czym myśleć w wolnym czasie, że takie pomysły im przychodzą do głowy?
Na krzyżyk nad drzwiami pewnej szkoły
listopad 17, 2009
Artykuł na Wirtualnej Polsce pt. Komu przeszkadzają krzyże w katolickim kraju? Nie polecam czytać ponieważ jest nudny, głupi i długi, bo ma aż trzy strony. Dotyczy on wyroku Europejskiego Trybunału Praw Człowieka, który nakazał w ramach odszkodowania za “straty moralne” wypłacić 5 tysięcy euro niewierzącej kobiecie, której niewierząca dwójka dzieci uczyła się w szkole z krzyżem. Prawdopodobnie ten krzyż wywrócił ich psychikę do góry nogami i wyrządził ogromne zniszczenia w małych, dziecięcych główkach. Joanna Senyszyn zapowiedziała już złożenie wniosku o zdjęcie jakichkolwiek znaczków religijnych w polskich szkołach i urzędach.
Przypomina mi to wszystko najistotniejsze zagadnienie do rozwiązania przez kler w Imieniu Róży mianowicie czy szata Chrystusa należała do niego czy też nie? Czy kawałek drewna z wyrzeźbionym i przyklejonym do niego Chrystusem może wyrządzić straty moralne czy nie? To pytanie urośnie już niedługo do rangi największego problemu w Europie i w Polsce (podczas gdy np. służba zdrowia umiera (na świńską grypę?)).
Sama sprawa zakrawa na absurd. Na podstawie takiego precedensu można równie dobrze orzec, że niezwykłe straty moralne wyrządził mi portret Mickiewicza albo Słowackiego wiszący w klasie od polskiego, ponieważ nie znoszę romantyzmu, portret Piłsudskiego obraża moje poglądy polityczne, bo jestem endekiem, portret jakiegoś podrzędnego malarza obraża uczucia estetyczne dobrze wykształconego człowieka, a może zniszczyć poczucie estetyki dziecka, natomiast jakaś goła baba np. Olimpia Maneta to już w ogóle w delikatnej sferze dziecięcej psychiki sieje spustoszenie niczym bomba atomowa. Przecież jak dziecko oglądało coś takiego, to już niemal pewne, że w przyszłości będzie pedofilem albo innym zboczeńcem! Przecież o wszystkim można orzec, że powoduje straty moralne! Równie idiotyczne, jak niezwykle krytykowany przez ateistów, przepis o obrazie uczuć religijnych. Na jeszcze większą farsę zakrawa, że większość jaśnie oświeconych niewierzących, którzy uważają, że starty moralne powodują krzyże swobodnie wiszące sobie na ścianach, uważała że podarcie Biblii przez Adama Darskiego pseudonim Nergal na koncercie Behemotha w Gdyni było wyrazem ekspresji artystycznej.
Ja już nic nie wiem. Zawsze uważałem, że człowiek, który nazywa się ateistą nie wierzy w nic ani nie ma żadnych symboli. Poza tym powinien być indyferentny religijnie. Mówiąc prościej – powinien mieć (za przeproszeniem) w dupie czy nad drzwiami wisi krzyżyk czy nie, czy ludzie chodzą do kościoła i dają na ofiarę czy nie i w co wierzą, jak wierzą, po co wierzą. Wszelkie inne zachowania to albo przejawy cfaniactwa, czyli wykorzystanie obecnej bezprawnej mody na prawa człowieka w celach wydębienia 5 tys. euro, albo popadanie w taki sam fanatyzm jaki cechuje tych, których się krytykuje, albo w najlepszym wypadku przykłady prymitywnych prowokacji z nudów.
Coca Cola powoduje raka płuc i choroby serca
listopad 14, 2009
Dyskusja w radiu na temat pomysłu wprowadzenia akcyzy na napoje wysokosłodzone typu Coca Cola, Fanta czy Sprite. Jakiś młody profesorek, o nieco irytującym, chrypiącym głosiku mówi, że byłoby to wskazane ze względu na to, że otyłość dotyka coraz większą liczbę dzieci, a akcyza mogłaby to zlikwidować. Później dyskusja nabrała charakter bardziej filozoficzno-społeczno-kulinarny i we wnioskach okazało się, że my, Polacy, nie dbamy o siebie nie przestrzegając określonych diet. Tacy z nas zacofani troglodyci.
“Już się tak nie mundrz” – pomyślałem. O co chodzi z tym czepianiem się Pepsi i pochodnych? Ludzie zakładają, że podniesienie ceny napojów sprawi, że rodziców nie będzie na nie stać albo po prostu nagle uświadomią sobie, że to niezdrowe i lepiej żeby dzieci piły np. mleko? Żyjemy w XXI wieku i chyba każdy człowiek zdaje sobie sprawę z tego co jest niezdrowe. Czy napis na papierosach, jakoby one zabijały odstrasza kogoś od kupienia kolejnej paczki? Banda gnojów z gimnazjum w ostatnim momencie rozmyśli się przed kupieniem fajek, bo odczyta, że “palenie zabija“? Bez jaj.
Na butelkach można umieścić napisy “Coca Cola powoduje otyłość i wyskakują od niej pryszcze“, a nawet zacząć drukować kartki na Coca Colę i chociaż zieloność, zdrowy tryb życia i różne diety otaczają człowieka ze wszystkich stron, to bez zdrowego rozsądku niczego to zmieni. A głupimi regulacjami na produkty spożywcze, mundurkami w szkołach i parytetami na listach wyborczych się idealnego społeczeństwa nie zbuduje.
Przednia zabawa
listopad 7, 2009

Zapraszam do zabawy!!!!!!!!!
Zabawa z portalu www.FAJFOTKA.pl
Jeżeli ktoś chciałby przykleić ten obrazek do siebie, to wklejam instrukcję z powyższej strony:
“Aby dodać zdjęcie/wklejkę na naszej klasie należy prawym przyciskiem myszy kliknąć na wklejkę, następnie wybrać “Zapisz obrazek jako…” i później postępować tak jak normalnie chcemy dodać zdjęcie z naszego komputera do galerii nk.“
I komentarze:
“Klala99 dnia 2 mar. 2009: Czy muszą odpowiadać na wszystkie pytania??????? Jak tak to fajnie!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!“
“ewuŚka;* dnia 3 mar. 2009: fajne pytania przydadzą mi sie w Złotych Myślach xd ;*“
“magda dnia 7 mar. 2009: napewno to dodam na nk nie ma innej opcji !!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!“
“kinia dnia 12 maj. 2009: fajna fotka to jest tylko nie wiem jak sie dodaje:?“
Pytanie dodatkowe:
Gdzie MY żyjemy?
Co będzie kiedy ONI dorosną?
Powtórzone po raz n-ty
listopad 7, 2009
Radio jest obecnie jedynym medium, które łączy zamieszkiwaną przeze mnie dżunglę bloków ze światem. Naturalnym wydaje się więc, że sporo go ostatnio słucham, szczególnie Trójki. Ostatnio w Prywatnej Kolekcji Artur Orzech gościł muzyka zespołu Made In Poland, którego nazwiska nie pomnę. Muzyk ten przytoczył pewną anegdotkę, którą zawsze powtarza się, mówiąc o tym utworze, i którą ja również powtórzę, i którą już kiedyś na tym blogu powtarzałem:
“Jest to artysta, który napisał pewien utwór mocno związany ze stolicą. Znana historia mówi, że ten artysta zatrzymał się w stolicy przejeżdżając pociągiem ze Związku Radzieckiego do Niemiec. Wysiadł on na Dworcu Gdańskim i widok, który zobaczył zrobił na nim bardzo przygnębiające wrażenie. Artysta ten wszedł do pierwszego sklepu z płytami przy stacji i kupił album polskiego zespołu ludowego Mazowsze. Motyw tej piosenki pojawia się w tym utworze. Już chyba każdy wie o jakim artyście mówię. Chodzi mi oczywiście o artystę, który nazywa się David Bowie i utwór, który nazywa się <<Warszawa>>.“
Ale ostatecznie chuje nie puścili Warszawy tylko inny song Bowiego.
Co nie zmienia faktu, że żadna piosenka nie robi takiego wrażenia w stolicy betonu, kiedy przejeżdżając przez most patrzy się na Pałac Stalina.
Później była jeszcze jedna znana anegdotka:
“<<Warszawa>> była też ulubionym utworem Iana Curtisa z Joy Division. Zresztą zespół Joy Division wcześniej nazywał się Warsaw, właśnie na cześć tej kompozycji. Ale Joy Division dzisiaj nie będzie, ponieważ mamy za dużo materiału…“
I znowu najlepsze ominięto.
The song is called Transmission. The band is Joy Division.
“…tutaj są dzieciaki!”
listopad 6, 2009
Rzecz przedstawia się następująco: na lewym brzegu Warszawy, w autobusie linii 180, ok. godziny 11, na przystanku przy Placu Trzech Krzyży powstało niemałe zamieszanie. Jedna z pasażerek zgłosiła się do pani kierowcy ze skargą. Chodziło jej o nieprzyzwoite zachowanie jednego z pasażerów płci męskiej, który, jak się później okazało, wyciągnął swojego penisa ze spodni pokazując go wszystkim, również dzieciom. Trzeba przyznać, że reakcja pani kierowcy była profesjonalna. Zapytała ona dokładnie o położenie ekshibicjonisty po czym wyszła z kabiny, a przepychając się między ludźmi w przejściu uprzejmie ich przepraszała. Kiedy już doszła do nieprzyzwoicie zachowującego się, prawdopodobnie nietrzeźwego człowieka ryknęła:
“Zakładaj spodnie na dupę i wypierdalaj stąd, tutaj są dzieciaki!”
Należy jeszcze raz oddać honor pani kierowcy, bo ku uciesze dorosłych poskutkowało. Tylko dzieciaki zrobiły się jakby smutniejsze, że takie ciekawe atrakcje minęły.
Przy piwie
listopad 4, 2009
Siedzę sobie przy piwie i czuję się wyjątkowo dobrze, a wręcz zajebiście i chociaż jest poniedziałek to mnie wydaje się, że to dopiero niedziela i położywszy na wszystko przysłowiową lachę trzymam nogi na stole, komputer na kolanach i słucham Trójki, gdzie udało mi się trafić na niezłą audycję z niezłą muzyką np. Soulsavers, The Black Heart Procession albo Kings Of Convenience. Także siedzę sobie przy piwie i czuję się wyjątkowo dobrze, a wręcz zajebiście.
Opuściłem zielony Mokotów, pieprzony Mokotów i mieszkam na Pradze (jestem więc prażaninem!). To jest dopiero prawdziwa miejska dżungla, w której zawsze trzeba walczyć o życie i nie można nawet na chwilę tracić uwagi i należy mieć oczy dookoła głowy, bo inaczej skończy się jako marny pokarm dla jaguarów, panter, tygrysów, pum oraz elementu ortalionowego. W sumie dobrze się składa, ponieważ interesuję się nieco gangsterką i czuję, że mogę tutaj rozwinąć swoje zainteresowania. Podobno na Pradze potrafią ukraść koła od jadącego auta.
Jest niedzielnie. Nic mi się kompletnie nie chce, także siedzę z wyciągniętymi nogami pociągając wolne łyki z butelki, nade mną anioł lenistwa, szatan lenistwa albo leniwiec (takie zwierzę) śmierci i rozpaczy. Bardzo błogi poniedziałek – z tych, podczas których nie liczy się godzin. Jest trochę jak w piątek, kiedy poopowiada się już wszystko rodzicom i powoli szykuje się spać albo jak w sobotę nocą z cichą muzyką do poduszki.
Dobra, koniec pieprzenia, idę do Żabki po następne piwo.
Alkohol ma dobre, ale też złe strony
październik 31, 2009
… do wniosku dochodzę w niedzielę przy stole.
Dopadł każdego z nas syndrom drugiego dnia i chociaż nic się nie stało: nikt nikogo nie zabił, nikt nic nie zniszczył, nikt nic nie ukradł, a dzieci nie robiły dzieci, to każdy był jakiś dziwny. Czuliśmy się guilty. Konewka leżała wspominając, że zaraz się zerzyga, ja leżałem i przeżywałem, że nie poszedłem na ćwiczenia i że nie uczę się Rzymu, nawet Viazi, człowiek z natury raczej wesoły i pogodny, był jakiś nie w sosie i siedział na kanapie melancholijnie wpatrzony w okno i zamiast słuchać hitów z polskich dyskotek podśpiewywał cicho pod nosem:
“somwhere over the rainbow blue birds fly and the dreams that you dreamed of, dreams really do come true oooh oooooh oooooooooooooh…“
Czy warto było szaleć tak – przez całe życie?
Istnieją mechanizmy, które kierują rozumem ludzi, narodów i państw, których nikt z nas nie zrozumie. Dlaczego Japończycy bawią się w głupie teleturnieje, a Anglicy piją herbatkę five o’clock? Jakie procesy myślowe zachodzą w głowach gwiazd disco polo wyśpiewujących teksty typu “jestem twoją niewolnicą, nocy rozpustnicą, bez ciebie nie ma mnie” albo “chwytaj co się da i na drzewo nie ucieka. zaliczona – odstawiona“? Co kierowało nami, kiedy wpieprzyliśmy się we czwórę do wanny i robiliśmy sobie zdjęcia polewając się wodą? Czy miała to być Tratwa <<Meduzy>>? Uwertura dla Wagnera? Balet Czajkowskiego? Dramat Mrożka? Jaskinia Platona?
Proszę państwa, co tam się działo! Łaaaaaa!
Wasz strach jest wielki metafizyczny
Co się dzieje? Zatrzęsła się ziemia? Niebo zaraz runie na ziemię? Puk puk puk i stuk stuk stuk. Świat się trzęsie, a Viazi biegnie do drzwi i wraca z palcem przy ustach: “cicho, sąsiad!“. Zakrywam głowę poduszką.
<za pół godziny>
Puk puk puk. Stuk stuk stuk. Chodzimy na palcach i nie wychodzimy z domu, a jeśli już to tylko kiedy sąsiadów nie ma na klatce schodowej. Dom opuszczamy przed wschodem słońca, wracamy pod osłoną nocy. Jak młode wilki.
A i tak wnieśli na nas skargę!
Home sweet home
Każdy marzy, żeby wrócić już do domu. Atmosfera gorsza niż w szatni piłkarzy Polski po meczu ze Słowacją. Słyszę tylko “kurwa, chcę już do domu“. Najczęściej ja to mówiłem, ale innym też się zdarzało. Oj, jak nam nie chce się tutaj być! Warszawa najfajniejsza jest w Tomaszowie.
A dom to święty spokój w małych miasteczkach.
