Wolność, równość, dziadostwo
Marzec 23, 2010
W zeszły czwartek na uniwersytecie odbyła się debata pt. Wojna Światów. Czy istnieją prawo naturalne i uniwersalne wartości? Jak kształtować prawo? Czego uczyć w szkołach? Na czym powinna polegać neutralność światopoglądowa państwa? Czym jest tolerancja? Czy można znaleźć kompromis i połączyć odmienne poglądy? Goście: Wojciech Sadurski, Izabela Jaruga-Nowacka, Tomasz Terlikowski, Bronisław Wildstein. Na wódkę nikt nie chciał iść, skorzystałem więc z takiej możliwości spędzenia wieczoru.
Z dyskusji około dwugodzinnej, konkretnego, rzeczowego sporu było może z 30 minut. Dobre i to, patrząc na bardzo ogólnikowy, akademicki, teoretyczny i w ogóle nie przykuwający uwagi temat. Debata była sterowana przez jakąś młodą studentkę o irytującym głosie i irytującej manierze przy mówieniu. Kiedy już się rozkręcało – kiedy Jaruga-Nowacka rzucała coraz głupsze hasła i zbierała oklaski od grupki 5-10 oszołomów, kiedy Sadurski przestawał w kółko teoretyzować nt. prawa natury, kiedy Terlikowski pruł ryja i zbierał oklaski i kiedy Wildstein mówił w swoim zabawnym tonie ze zmarszczonym czołem to wkraczała pani moderator z tekstem: “dobrze, to może teraz następne pytanie:…“.
Wiele, wiele ciekawsze wydało mi się jak jakieś dziesięć godzin wcześniej, przed wuefem, pan woźny chwalił się przed kolegami, że jest koliberałem, i jak przyzna się do tego w kościele, to ma przejebane, bo dziwnie się na niego patrzą. Wiele, wiele ciekawsze było jak pani wuefistka opierdoliła jakąś dziewczynkę za to, że zamiast dobrze, powiedziała dobra. “Po jakiemu Ty mówisz? Po polsku? To jest polski? To jest Owsiak a nie polski.” Bardzo mi się to spodobało. Są jeszcze normalne osoby.
Reszta – parafrazując słowa I. Jarugi-Nowackiej – wolność, równość, dziadostwo.